×
Mobilversion aktivieren
Todo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze

Todo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze

12.05.25 09:04 385Text: Max Dräger (Przetłumaczone przez SI)Zdjęcia: Max DrägerZe skraju krateru niekończącymi się szlakami w dół do dżungli - oto raj dla miłośników grawitacji! Pod warunkiem, że ma się odrobinę szaleństwa. Bo w Ekwadorze, małym kraju na równiku, czasem w rzadkim powietrzu bywa naprawdę ekstremalnie...12.05.25 09:04 403

Todo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze

12.05.25 09:04 403 Max Dräger (Przetłumaczone przez SI) Max Dräger
  • AI generated translation
  • AI-generated translation refers to the process of using artificial intelligence, particularly machine learning models, to automatically translate text or speech from one language to another. These systems, such as neural machine translation models, analyze large datasets of multilingual content to learn patterns and associations between languages. The generated translations are based on statistical probabilities and context learned during training.
Ze skraju krateru niekończącymi się szlakami w dół do dżungli - oto raj dla miłośników grawitacji! Pod warunkiem, że ma się odrobinę szaleństwa. Bo w Ekwadorze, małym kraju na równiku, czasem w rzadkim powietrzu bywa naprawdę ekstremalnie...12.05.25 09:04 403

Lipiec 2024, kolejna eksploracyjna wyprawa - największa dotychczas. Zawsze w poszukiwaniu najlepszych enduro-destynacji na świecie, wyjazd został zorganizowany przez FlatSucks i wsparty przez Endura, Simplon oraz Komoot, z małą ekipą wyruszyliśmy do południowoamerykańskiego kraju Ekwador.
Efektem była jednocześnie epicka i szalona wyprawa. Ale przeczytajcie sami, co ma do opowiedzenia fotograf Max Dräger.

Zapiera mi dech w piersiach, gdy słońce zachodzi na mojej prawej stronie w niemal niekończącym się morzu chmur. Podążam za Markusem, który zostawia za sobą długie, ciepło oświetlone smugi kurzu, jadąc po szerokiej krawędzi krateru w euforii endorfin i adrenaliny. Po drugiej stronie trójkątny cień Guagua Pichincha pochłania 2-milionowe miasto Quito.
Kulminacyjny moment naszej dwutygodniowej wyprawy odkrywczej wzdłuż "Avenida de los Volcanes", Drogi Wulkanów, przez Ekwador. Podróż bez wielkich oczekiwań, ale pełna niespodzianek. Nie mniej dlatego, że całkowicie zaufaliśmy naszym dwóm przewodnikom. I zdradzę już teraz: Este i Cuevo są, jak większość tutaj, całkiem "loco".

  • Nasza ekwadorsko-niemiecko-austriacka ekipa.
    Nasza ekwadorsko-niemiecko-austriacka ekipa.
    Nasza ekwadorsko-niemiecko-austriacka ekipa.
  • Widok na góry i nasze trasyWidok na góry i nasze trasy
    Widok na góry i nasze trasy
    Widok na góry i nasze trasy
  • Idealny rower na tę wyprawęIdealny rower na tę wyprawę
    Idealny rower na tę wyprawę
    Idealny rower na tę wyprawę
  • Jeden z wielu szczegółów na farmie CuevosJeden z wielu szczegółów na farmie Cuevos
    Jeden z wielu szczegółów na farmie Cuevos
    Jeden z wielu szczegółów na farmie Cuevos
  • Nasz kolarz Victor przetestował najnowszy model roweru górskiego. Przeprowadził szczegółowy test, aby ocenić jego wydajność na różnych typach terenu. Wyniki testu obejmują komfort jazdy, stabilność, trwałość oraz ogólną jakość wykonania. Jeśli szukasz roweru, który sprawdzi się zarówno na szlakach górskich, jak i w codziennym użytkowaniu, ten model może być idealnym wyborem.Nasz kolarz Victor przetestował najnowszy model roweru górskiego. Przeprowadził szczegółowy test, aby ocenić jego wydajność na różnych typach terenu. Wyniki testu obejmują komfort jazdy, stabilność, trwałość oraz ogólną jakość wykonania. Jeśli szukasz roweru, który sprawdzi się zarówno na szlakach górskich, jak i w codziennym użytkowaniu, ten model może być idealnym wyborem.
    Nasz kolarz Victor przetestował najnowszy model roweru górskiego. Przeprowadził szczegółowy test, aby ocenić jego wydajność na różnych typach terenu. Wyniki testu obejmują komfort jazdy, stabilność, trwałość oraz ogólną jakość wykonania. Jeśli szukasz roweru, który sprawdzi się zarówno na szlakach górskich, jak i w codziennym użytkowaniu, ten model może być idealnym wyborem.
    Nasz kolarz Victor przetestował najnowszy model roweru górskiego. Przeprowadził szczegółowy test, aby ocenić jego wydajność na różnych typach terenu. Wyniki testu obejmują komfort jazdy, stabilność, trwałość oraz ogólną jakość wykonania. Jeśli szukasz roweru, który sprawdzi się zarówno na szlakach górskich, jak i w codziennym użytkowaniu, ten model może być idealnym wyborem.
  • ... i jego "County Deluxe"... i jego "County Deluxe"
    ... i jego "County Deluxe"
    ... i jego "County Deluxe"

Nasza przygoda zaczyna się w Cumbayá, przedmieściu na wschód od stolicy, gdzie Cuevo prowadzi małą farmę, która stanowi naszą bazę na pierwsze dwie noce.
Śniadanie z jajecznicą, sokiem z marakui, jogurtem i granolą (oczywiście wszystko z własnej produkcji) to dla Markusa, Fabiego i mnie idealna okazja, aby poznać naszych przewodników. W oczach Cuevo, który właściwie nazywa się José, oraz w słowach Estebana można dostrzec ogromne podekscytowanie. Obaj przyjaciele dorastali razem w Ekwadorze i nie widzieli się od momentu, gdy Esteban w 2020 roku wyemigrował do Austrii.
Po tym, jak złożyliśmy rowery i zrobiliśmy kilka okrążeń na lokalnych trasach, następnego ranka odbiera nas nasz kierowca Victor. Tym samym nasza ekipa jest na tę chwilę kompletna. Czas ruszać na północ!

Przyznajemy, kiedy autobus wjeżdża na podjazd, jesteśmy nieco zaskoczeni. Spodziewaliśmy się dużego pickupa, terenowego vana lub czegoś podobnego. Zamiast tego przed nami stoi mały, szary autobus turystyczny o wdzięcznej nazwie "County Deluxe". Podczas gdy Victor umieszcza rowery w specjalnie skonstruowanym uchwycie na dachu, zajmujemy miejsca na 16 siedzeniach w środku.
Kiedy wieczorem docieramy nad Lagunę Yaguarcocha, w pobliżu miasta Ibarra, ponownie jesteśmy zdumieni: zamiast spać w hotelu lub pensjonacie, zatrzymujemy się w dużych, przypominających tipi namiotach tuż nad jeziorem. Jacuzzi pod otwartym niebem wliczone w pakiet.

 Bój się albo bądź szalony! 

Motto Austriaka z wyboru Estebana
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze

Rozpoczęcie na północy

Następnego dnia, po krótkim podwózce, zaczyna się prawdziwa zabawa. Słowami "Watch out, it's loose and has some pretty deep ruts!” Este wjeżdża przed nami na szlak i znika w ogromnej chmurze kurzu na szerokiej grani.
Opis idealnie oddaje rzeczywistość – znajdujemy się w labiryncie kolein wszelkich rozmiarów. Tempa, jakie narzucają nasi ekwadorscy przyjaciele, na razie nie jesteśmy w stanie utrzymać; bardziej skupiamy się na tym, by utrzymać oba stopy na pedałach. Wcale nie jest to takie proste, gdy w wirującym kurzu poprzedzającego nas rowerzysty jedzie się praktycznie na ślepo. Holy shit... całkiem loco!
Jednak z każdym metrem w mączystym piasku nabieramy więcej pewności siebie, a przy drugiej próbie nie możemy przestać się cieszyć. Szlak biegnie po piaszczystym grzbiecie niczym tor saneczkowy, zachęcając do driftowania, skakania i zabawy! Dopiero po zapadnięciu zmroku, w świetle naszych czołówek, zjeżdżamy przez długi, kręty kanion z powrotem do autobusu.

  • Todo loco - Kolarstwo górskie w EkwadorzeTodo loco - Kolarstwo górskie w EkwadorzeTodo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w EkwadorzeTodo loco - Kolarstwo górskie w EkwadorzeTodo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze

Kilka dni później docieramy do początku szlaku ponownie w komfortowy sposób autobusem, który Victor zręcznie manewruje na trawiastą górkę. Daniel, mózg stojący za trasami w Pimampiro, wskazuje z błyszczącymi oczami we wszystkie strony i wyjaśnia nam różne linie, które wszystkie pokonują około 1.000 metrów różnicy wysokości, a ich budowa zajmuje jemu i jego ekipie zazwyczaj dwa miesiące.
To naprawdę świetne endurotrasy z bandami, małymi skokami, stopniami i ostrymi zakrętami – prawie jak w domu. Właśnie gdy czujemy się trochę zbyt pewnie w naszej strefie komfortu, Daniel zatrzymuje się i ostrzega nas: "If you go straight, you enter a very steep and exposed ridge with little grip and no room for error. Have a look first!”

Ok, naprawdę stromo. Tak stromo, że końca nie widać, około 100 metrów niżej. Mini-Rampage pośrodku pustkowia. Natychmiast potrzebna jest pełna koncentracja i odrobina pewności siebie.
Jako ostatni wjeżdża w sekcję Este, który zgodnie ze swoim mottem "Be scared or be loco" porusza się dość szybko. Wstrzymuję oddech, gdy nagle leci przez kierownicę, jego rower kilkukrotnie koziołkuje i w końcu zatrzymuje się na małym występie. W absolutnej strefie "no-fall" udało mu się upaść, ale nie spaść. To było blisko!
Może jednak kask fullface byłby lepszym wyborem na tę wyprawę?!

  • Todo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze

Aleja Wulkanów

Dobrze, że "Holy Ridge" następnego dnia zachwyca przede wszystkim swoim łagodnym charakterem i imponującym krajobrazem, a nie swoją eksponowaną lokalizacją. Ale zacznijmy od początku...
Andy powstały w wyniku zderzenia dwóch płyt tektonicznych. W ten sposób powstało wiele wulkanów. 18 z 55 wulkanów w Ekwadorze wciąż jest aktywnych, w tym także Cotopaxi, mający 5.897 m wysokości.
Ośnieżonego szczytu oczywiście nie osiągniemy na naszych rowerach, ale dzięki autobusowi możemy dotrzeć przez księżycowe zbocze góry na imponującą wysokość 4.600 m. Z parkingu zjeżdżamy następnie przez ogromne osuwisko żwirowe w surowym otoczeniu i kilkaset metrów wysokości niżej zanurzamy się w warstwę chmur, gdzie znajdujemy się na wspomnianym "Holy Ridge", płynnym szlaku na trawiastym grzbiecie.

Również popołudnie upływa pod znakiem płynności. W Cotopaxi Bikepark Miguel zdołał stworzyć zabawne i szybkie trasy z idealnymi promieniami zakrętów oraz skokami w różnych rozmiarach.
Podczas gdy próżno tu szukać fal hamowania, na twarzach wszystkich pojawia się szeroki uśmiech. Z piwem w ręku kończymy dzień w towarzystwie kilku miejscowych.

  • Todo loco - Kolarstwo górskie w EkwadorzeTodo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w EkwadorzeTodo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze

 18 z 55 wulkanów Ekwadoru jest nadal aktywnych 

Zanim zbliżymy się do najwyższej góry kraju, Este i Cuevo pokazują nam jeszcze jeden wulkan. Turkusowe jezioro wypełnia krater Quilotor, który objeżdżamy na rowerze do połowy, zanim wjedziemy w system ścieżek prowadzących nas przez małe wioski na jego zboczach.
Lokalna ludność tubylcza żyje tu minimalistycznie, utrzymując się z trudnego rolnictwa. Kobieta sprzedaje nam kilka butelek coli, kiedy robimy przerwę. Dziwne uczucie być w podróży na rowerze, który kosztuje wielokrotnie więcej niż ta kobieta zarabia w ciągu roku.
Ale ludzie nie wydają się być nieszczęśliwi, wręcz przeciwnie. Kilkoro dzieci z dumą pokazuje nam hodowlę świnek morskich swojej rodziny, Fabi przewozi chłopca kilka metrów na swoim kierowniku, a Cuevo zawsze ma przy sobie jakieś słodycze dla najmłodszych. Piękne spotkanie!

  • Mały, ale świetny: To jest supermarket.Mały, ale świetny: To jest supermarket.Mały, ale świetny: To jest supermarket.
    Mały, ale świetny: To jest supermarket.
    Mały, ale świetny: To jest supermarket.
  • Streetfood, całkiem świeże.Streetfood, całkiem świeże.Streetfood, całkiem świeże.
    Streetfood, całkiem świeże.
    Streetfood, całkiem świeże.
  • Na końcu szlaku dzielimy się przekąskami z miejscowymi.Na końcu szlaku dzielimy się przekąskami z miejscowymi.Na końcu szlaku dzielimy się przekąskami z miejscowymi.
    Na końcu szlaku dzielimy się przekąskami z miejscowymi.
    Na końcu szlaku dzielimy się przekąskami z miejscowymi.
  • Shuttle w kierunku ChimborazoShuttle w kierunku ChimborazoShuttle w kierunku Chimborazo
    Shuttle w kierunku Chimborazo
    Shuttle w kierunku Chimborazo
  • Towarzysz Victora zawsze jest z nimTowarzysz Victora zawsze jest z nimTowarzysz Victora zawsze jest z nim
    Towarzysz Victora zawsze jest z nim
    Towarzysz Victora zawsze jest z nim
  • Nasze zakwaterowanie u podnóża wulkanuNasze zakwaterowanie u podnóża wulkanuNasze zakwaterowanie u podnóża wulkanu
    Nasze zakwaterowanie u podnóża wulkanu
    Nasze zakwaterowanie u podnóża wulkanu

Podczas naszej podróży wzdłuż „Avenida de los Volcanes” nie może oczywiście zabraknąć wspomnianej najwyższej góry kraju. Chimborazo, o wysokości 6 263 m, to prawdziwy kolos, który majestatycznie góruje nad krajobrazem. Dzięki swojemu położeniu na równiku, szczyt jest najbliższym punktem Słońca na naszej planecie.
Zbliżamy się do góry najpierw od wschodniej strony, gdzie stary przyjaciel Estebana prowadzi małą chatkę na wysokości 4 100 m. Rodrigo jest zapalonym alpinistą, który zdobył szczyt Chimborazo ponad 40 razy i mieszka tu na górze od 36 lat. Oferuje proste jedzenie i Canelazo, własnoręcznie destylowany alkohol. Cały wieczór z zapartym tchem słuchamy historii 68-latka o życiu na najwyższych wysokościach Ekwadoru.

Dla Este i Fabiego noc jest trudna – rozrzedzone powietrze powoduje płytki oddech, wysokie tętno, bóle głowy i niewielki odpoczynek przed długimi zjazdami następnego dnia.
Po drugiej stronie Chimborazo możemy zjechać szlakiem od Refugio Carell na rowerach tylko dzięki obecności Rodrigo; jednak nie powinniśmy zostać zauważeni przez strażników. Mijając małe grupy lam, docieramy w końcu do „Cassarilla” – szlaku, który, jak wiele innych, jest szczególnie przygotowywany na wyścigi enduro i downhill.
Szlak jest w idealnym stanie, a my niemal przelatujemy przez krajobraz. Gdy po dwunastu kilometrach docieramy do wioski, Cuevo zatrzymuje się i puka do chatki. Za utrzymanie szlaku i możliwość korzystania z drogi płacimy kilka dolarów.
Jest już późne popołudnie, gdy stoimy na początku ostatniego szlaku, a kilka stromych podjazdów i około 18 km trasy dzieli nas jeszcze od naszego noclegu w pobliżu Guarandy. Nie ociągamy się, podziwiamy krajobraz ukształtowany przez „Chimbo” i o zmroku wkraczamy do ogrodu Coco, który działa na nas jak mała oaza.

 Cienkie powietrze powoduje płytki oddech, wysokie tętno i ból głowy 

Od spania na wysokości 4000 m n.p.m., przez jazdę rowerem po bezdrożach, aż po testowanie sprzętu w ekstremalnych warunkach – wszystko to z pasją do kolarstwa.
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w EkwadorzeTodo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w EkwadorzeTodo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w EkwadorzeTodo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze

Rano budzimy się w małej chatce, słońce świeci przez okna i rzuca ciepłe światło na obrazy, częściowo dziwaczne rzeźby i inne dzieła sztuki w ogrodzie. Brat Coco jest artystą i nie tylko pomalował części miasta, ale także zaprojektował ogród.
Dziwne kształty to również te, które kilka godzin później wyrywają mnie z moich myśli. Kamień uderzył w tarczę hamulcową przedniego koła, która teraz niebezpiecznie krzywi się w zacisku hamulca. Na szczęście sama się częściowo prostuje i nie rozpada. Pomimo tego mam lekkie uczucie niepokoju: przed nami 3.000 metrów przewyższenia ścieżką aż do dżungli, bez dostępu do wsparcia. Nie ma wyjścia!
Przy 40 stopniach upału, dusznym wilgotnym powietrzu i głębokich błotnistych dziurach między wielkimi palmami to w końcu Markus w korycie rzeki odnotowuje pierwszą awarię podróży. Ale z odrobiną cierpliwości przebita tylna opona zostaje szybko naprawiona i toczymy się przez niekończące się plantacje bananów prawie na poziom morza.
W małym streetfoodowym punkcie wzmacniamy się "Ceviche", zimną zupą z rybą i krewetkami, tradycyjnie podawaną z suszonymi paskami platanów.

Informacje dotyczące podróży i wycieczek

Tekst i zdjęcia do tej opowieści o wycieczce zostały udostępnione przez Flat Sucks. Niezależnie od tego, czy chodzi o wieczorne szkolenie techniki jazdy, tygodniowe wakacje dla dzieci, podróże na Elbę, do Zillertalu czy przez Pireneje: płaski teren ma niewielki urok dla ekipy Flat Sucks. W związku z tym program niezależnych przewodników górskich i trenerów jazdy na rowerze górskim, którzy oferują swoje ogromne doświadczenie i pasję do sportów górskich pod tą właśnie nazwą, jest odpowiednio dostosowany.

Opisana tutaj wyprawa do Ekwadoru prowadziła przez ekwadorskie Andy z północy na południe i zaowocowała możliwością zarezerwowania tej podróży na 2025 rok. Termin: 11-25 października. Alternatywnie można wpisać się na listę zainteresowanych na rok 2026.
Podczas dwutygodniowego road tripu w ciągu dziesięciu dni na rowerze można m.in. cieszyć się jazdą enduro na niekończących się singletrackach na wulkanach Cotopaxi i Chimborazo. Osoby, które chcą uzyskać pierwszy wgląd, mogą zapoznać się z kolekcją Komoot. Wsparcie shuttle znacząco ułatwia wyprawę, natomiast wysokość (kilkukrotnie osiągane jest 5000 m) czyni ją znacznie trudniejszą.

Wymagane są solidne umiejętności jazdy na singletrackach i doświadczenie w bikeparkach, a także rower z kategorii enduro lub all mountain.
Koszt wynosi 3250 euro i obejmuje 13 noclegów ze śniadaniami w różnych zakwaterowaniach, wszystkie usługi shuttle, wyżywienie w trakcie (lunch, przekąski, napoje), transfer bagażu, przewodnictwo lokalnych przewodników i przewodnika Flat Sucks oraz opłaty za wstęp do parków narodowych. Loty, kolacje i napiwki nie są wliczone.
Szczegółowe informacje i rezerwacja na www.flatsucks.at

  • Todo loco - Kolarstwo górskie w EkwadorzeTodo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w EkwadorzeTodo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze

Na południe

Po ośmiu dniach jazdy na rowerze cieszymy się, że mamy „dzień odpoczynku”, możemy sprawdzić nasze rowery i mamy wystarczająco dużo czasu na siedmiogodzinną podróż do Cuenca na południu kraju.
Victor wcześnie wstaje i naprawia swój autobus. Poprzedniego dnia odkrył dwie złamane resory – być może ofiary jednej z wielu progów zwalniających...

Cuenca jest inna. „Bardziej postępowa” – mówi Este. Bardziej zachodnia. Centrum miasta charakteryzuje się kolonialną architekturą, a na wzgórzach wokół miasta osiedlili się bogaci mieszkańcy kraju w zamkniętych osiedlach i dużych willach. To niemal wywołuje mały szok kulturowy.
Inne jest także podejście do dzisiejszego szlaku. Zamiast, jak w ostatnich dniach, niemal zaparkować autobusem na początku trasy, dziś musimy pokonać ostatnie 300 m w pionie w paskudnym, stromym i śliskim podjeździe. Zjazd prowadzi przez ścieżki na łąkach, które prawie nie różnią się od tych na przedgórzu Alp Bawarskich.
Kiedy znowu na kanionowym szlaku szybko tracimy wysokość, za zakrętem drogę blokuje nam jeździec. Na szczęście chłopaki w porę nacisnęli hamulce i nie doszło do kolizji. Z moją niewielką znajomością hiszpańskiego domyślam się, że ziemia i ścieżka należą do niego. Kilka dolarów później jego niezadowolenie zamienia się w zadowolony uśmiech, a miejscowy odchodzi. Wspólna ścieżka, tylko jakoś inaczej.

  • TÜV działa inaczej w EkwadorzeTÜV działa inaczej w EkwadorzeTÜV działa inaczej w Ekwadorze
    TÜV działa inaczej w Ekwadorze
    TÜV działa inaczej w Ekwadorze
  • Zawsze w pytaniu: KalorieZawsze w pytaniu: KalorieZawsze w pytaniu: Kalorie
    Zawsze w pytaniu: Kalorie
    Zawsze w pytaniu: Kalorie
  • Owoce są tak dobre, jak liczneOwoce są tak dobre, jak liczneOwoce są tak dobre, jak liczne
    Owoce są tak dobre, jak liczne
    Owoce są tak dobre, jak liczne
  • Do głaskania lam potrzeba cierpliwościDo głaskania lam potrzeba cierpliwościDo głaskania lam potrzeba cierpliwości
    Do głaskania lam potrzeba cierpliwości
    Do głaskania lam potrzeba cierpliwości

Wieczorem sprawdzamy jeszcze Dirtjump Spot Jorgesa, gdzie prowadzi również własną szkołę rowerową. Fajnie widzieć, jak tutaj już trenuje następne pokolenie "Locos".
My również robimy kilka okrążeń na terenie i spędzamy resztę wieczoru zajmując się drugą awarią naszej podróży: Este podczas City Downhill mocno wykrzywił obręcz koła, a podczas dociągania szprych naciągnął nyple do granic możliwości. Teraz muszą być wymienione mozolną pracą ręczną. Koło nie jest po tym znacznie bardziej proste, ale przynajmniej wytrzymuje obciążenia kolejnych dni.

 Od blaszanych chat po nowoczesne miasto 

Cywilizacyjna rozpiętość
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze

A już następny dzień znowu ma w sobie coś wyjątkowego: Razem z Leninem, którego wszyscy po prostu nazywają Suco, jedziemy najpierw Vuelta del Diablo - Diabelską Rundę. Główną atrakcją jest głęboki kanion, wzdłuż którego wije się eksponowana ścieżka, wymagająca pełnej koncentracji ze względu na liczne trudne nawroty. Pomijając palący upał, jazda przypomina niemal klasyczną alpejską przygodę na rowerze.

Po krótkiej przerwie na lunch robi się dość niebezpiecznie. Stojąc we dwóch między rowerami na pace Nissana Pickup, jedziemy z Suco, który jest kierowcą rajdowym. Niestety, niezbyt dobrym - pędzi wąską, stromą ścieżką pod górę z prędkością 80 km/h, ostro hamuje, by zaraz potem znowu wciskać gaz do dechy. Trzymamy się bagażnika dachowego, żeby nie wylecieć na dziurach i nierównościach.
Nie mniej dynamicznie, ale już mając pełną kontrolę nad kierownicą i hamulcami, ruszamy na szlak: Małe kaniony przeplatają się z wysokimi bandami, szybkimi trawersami i idealnie wyprofilowanymi kombinacjami zakrętów. To prawdziwy tor wyścigowy, i chociaż nie stoimy na linii startu z setkami innych uczestników, wszyscy dają z siebie wszystko. Bez wątpienia "La Paz" to jeden z najlepszych szlaków, na jakich miałem okazję jeździć. Todo loco!

  • Jeśli robi się zbyt szorstko, przesiadasz się na pickupa.Jeśli robi się zbyt szorstko, przesiadasz się na pickupa.
    Jeśli robi się zbyt szorstko, przesiadasz się na pickupa.
    Jeśli robi się zbyt szorstko, przesiadasz się na pickupa.
  • Zjazdy miejskie nie mogą zabraknąć w Ameryce Południowej.Zjazdy miejskie nie mogą zabraknąć w Ameryce Południowej.
    Zjazdy miejskie nie mogą zabraknąć w Ameryce Południowej.
    Zjazdy miejskie nie mogą zabraknąć w Ameryce Południowej.
  • To może być praktyczne, ponieważ wszyscy tutaj tak robią.To może być praktyczne, ponieważ wszyscy tutaj tak robią.
    To może być praktyczne, ponieważ wszyscy tutaj tak robią.
    To może być praktyczne, ponieważ wszyscy tutaj tak robią.
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze

Do kategorii "Shuttle Abenteuer" należy również Uzhcurrumi. Po długiej podróży autobusem znajdujemy się w małej wiosce zbudowanej z blaszanych chat pośrodku dżungli. Jest wilgotno, chmury wiszą nisko, a podczas gdy po jednej stronie zniszczonej drogi ktoś rozbiera świnię, po drugiej stronie energiczny przedsiębiorca pakuje krewetki do plastikowych worków i głośno je zachwala.
W samym środku tej scenerii Juan José i jego ekipa ładują nasze rowery na pickup. Dokładniej mówiąc: na metalową konstrukcję na dachu pickupa. My zajmujemy miejsce na pace i z niepokojem obserwujemy popękane spawy oraz kołyszące się na boki rowery, podczas gdy trzęsiemy się przez krajobraz.

Nagle mgła się rozwiewa i wynurzamy się z chmur – wracamy do typowego dla Andów, surowego krajobrazu górskiego na dużych wysokościach. Wieje tak mocno, że podczas pierwszego zjazdu wiatr zrywa mi okulary przeciwsłoneczne z twarzy, a podczas jazdy trzeba się wręcz pochylać w podmuchy wiatru.
W sumie osiem tras jest tutaj utrzymywanych i optymalizowanych pod kątem jazdy na rowerze. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ w porze deszczowej zimą ziemia jest miękka, a często przypominające kaniony ścieżki są mocno rozryte przez zwierzęta. Po ostatnich deszczach gleba wysycha, staje się twarda jak kamień i można ją obrabiać tylko w pocie czoła za pomocą kilofa i grabi.
Na zakończenie zjeżdżamy długim szlakiem poniżej warstwy chmur i wracamy do Victora, który następnego dnia zabiera nas z powrotem do punktu wyjścia w Quito.

  • Todo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze

Zanim wrócimy do domu, eksplorujemy jeszcze trochę stolicę i ładujemy energię na ostatnią rowerową misję. Górę domową, Guagua Pichincha, odwiedziliśmy już na początku naszej podróży, ale bez aklimatyzacji i przy złej widoczności pominęliśmy szczyt o wysokości 4776 m.
Pragnienie, by zajrzeć do krateru i spróbować jednej z freeride’owych zjazdów po wulkanicznym piasku, skłoniło nas do podjęcia kolejnej próby. I rzeczywiście, tym razem dopisało nam szczęście. Pod nami rozciąga się morze chmur, a na horyzoncie możemy dostrzec kilka punktów naszej podróży. Chimborazo, Cotopaxi...

Na około 35-stopniowym żwirowym zboczu chętnie oddajemy Estebanowi pierwszeństwo. Podłoże jest twardsze, niż się spodziewaliśmy, a kiedy nabierze się prędkości, trudno jest się zatrzymać.
Jednak bez strachu i wahania nasz przyjaciel odpuszcza hamulec, krzyczy z radości i w szerokich zakrętach surfuje w dół doliny. Todo loco!

 Przez środek ekwadorskich Andów z północy na południe 

Było pięknie!
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w EkwadorzeTodo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w EkwadorzeTodo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze
  • Todo loco - Kolarstwo górskie w Ekwadorze