Wycieczki rowerowe wokół Grazu: Schöckl, Semriach i okolice
14.10.25 13:20 2182025-10-14T13:20:00+02:00Text: NoMan (Przetłumaczone przez SI)Zdjęcia: Erwin HaidenNasza propozycja na jesień: na gravelu wdrap się na domową górę mieszkańców Grazu, na rowerze szosowym poznaj otaczające go pogórze, a pieszo podziwiaj jego jaskiniowe wapienie od środka. Trzykrotnie Schöckl, jakiego jeszcze nigdy wcześniej nie odkrywaliśmy.14.10.25 13:20 2372025-10-14T13:20:00+02:00Wycieczki rowerowe wokół Grazu: Schöckl, Semriach i okolice
14.10.25 13:20 2372025-10-14T13:20:00+02:00 NoMan (Przetłumaczone przez SI) Erwin HaidenNasza propozycja na jesień: na gravelu wdrap się na domową górę mieszkańców Grazu, na rowerze szosowym poznaj otaczające go pogórze, a pieszo podziwiaj jego jaskiniowe wapienie od środka. Trzykrotnie Schöckl, jakiego jeszcze nigdy wcześniej nie odkrywaliśmy.14.10.25 13:20 2372025-10-14T13:20:00+02:00Wokół, na i pod Schöcklem
Motto naszego późnoletniego krótkiego wypadu.Planowanie to wszystko
Dwukrotnie ostatnio przejeżdżaliśmy obok tego głęboko w głąb góry ukrytego arcydzieła przyrody, lecz za każdym razem z powodów czasowych musieliśmy je odpuścić: podczas naszej wycieczki Z Loisium do Loisium jesienią zeszłego roku, oraz tej wiosny, podczas odkrywania trasy rowerowej Murradweg w regionie Graz.
Ale teraz wreszcie chcieliśmy zobaczyć jaskinię naciekową, o której wszyscy miejscowi tak się zachwycali, i odwróciliśmy kolejność: najpierw – piesza wędrówka po jaskini możliwa tylko w ramach przewodnika, a potem wycieczka(-y) rowerowa(-e), na które akurat było jeszcze czas.
Z tego samego powodu zmieniliśmy też stronę wejścia do jaskini. Lurgrotte ma bowiem dwa wejścia: jedno w Peggau, położone bezpośrednio przy znanym nam już Murradweg; drugie w Semriach, około pięć kilometrów na wschód i 300 metrów wyżej.
Idylliczną gminę liczącą 3 000 mieszkańców, położoną po północnej stronie Schöckla, dałoby się też dobrze osiągnąć wariantem R2 z trasy wzdłuż rzeki lub koleją S-Bahn. Ponieważ jednak mieliśmy ochotę na nowe tereny, przesunęliśmy punkt startowy naszego weekendu wycieczkowego na wschód, zameldowaliśmy się w Semriacherhof i za cel naszych rowerowych działań obraliśmy wzgórza wokół Grazu na północ od miasta.
Do tej pory wszystko było przemyślane. Jedyną rzeczą, której nie przewidzieliśmy, była obfitość możliwości tras w okolicy, która oprócz planowania tras — hasło: męka wyboru — utrudniała także decyzję o odpowiednim sprzęcie sportowym: Mountainbike, aby po upragnionym szturmie na szczyt Schöckl móc także zabrać ze sobą nowe 300er & Co. z Schöckl Trail Area? Rower szosowy, aby po ewidentnie w całości asfaltowanych trasach rowerowych regionu szybko posuwać się naprzód?
Ostatecznie zdecydowaliśmy się na rozwiązania kompromisowe: gravelbike, aby robić dobre kilometry i jednocześnie móc zdobywać górskie partie w strefie rekreacyjnej Grazu; oraz indywidualna mieszanka z Schöcklland Tour, Panorama Tour, Gipfelsturm und Semriacher Tour, aby zobaczyć jak najwięcej z regionu w ciągu zaledwie półtora dnia rowerowego.
Cud wiecznej nocy
W Lurgrotte nadszedł jednak moment, w którym nic już nie widzimy. Andreas zgasił światło.
Jeszcze przed chwilą z podziwem oglądaliśmy kopułę o wymiarach około 120 x 80 x 40 metrów: głęboko na dnie obecne suche koryto rzeki; dookoła i nad nami najwspanialsze formacje naciekowe i przebarwienia; a tam, daleko, bardzo daleko, schody i zabetonowany korytarz, które będą naszym dalszym i powrotnym szlakiem. Teraz jednak ogarnia nas niepokojąca, najgłębsza ciemność.
Z zatrwożeniem przypominają nam się dokumenty i świadectwa „207‑godzinnej nocy” wywieszone w kasie: Wkrótce po odkryciu niżej położonych partii jaskini przez Maxa Brunello w 1894 roku siedmioosobowa grupa, mimo burzy, weszła do – jak dziś wiadomo – rozgałęzionego, o łącznej długości dwunastu kilometrów, labiryntu. W przypadku jaskini niosącej wodę, nawiasem mówiąc największej w Austrii, nie był to dobry pomysł. Dopiero dziewięć dni później wszystkich siedmiu mężczyzn udało się uratować żywych dzięki specjalnie wysadzonemu szybowi i ogromnemu zaangażowaniu ratowników.
Makabryczny fakt: wczesna sława jaskini i jej udostępnienie jako jaskini pokazowej opierają się na tym dramacie, co potwierdzają stare plakaty reklamowe („Grota siedmiu uwięzionych”) przy wejściu w Semriach.
Dopiero po odpowiedniej fazie grozy Andreas uwalnia nas pokazem światła i dźwięku z smołowoczarnej, wszędzie kapiącej, spływającej, perlistej nocy. Połączenie efektowego oświetlenia i muzyki klasycznej uwydatnia, jakie cuda natura stworzyła w obrzeżach pasm górskich na wschód od rzeki Mur.
Od milionów lat w styryjskim krasie wody powierzchniowe i Lurbach działają ramię w ramię: wsiąkają, wypłukują, dalej rozpuszczają dzięki przenoszonemu piaskowi i żwirkowi, a następnie odkładają osady. Fakt, że tektonit z paleozoiku rejonu Grazu jest miększy niż niektóre inne skały, sprzyjał zarówno powstawaniu jaskiń, jak i tworzeniu nacieków oraz form naciekowych (stalaktytów i stalagmitów). Do tego kilka minerałów, przede wszystkim wapień, tlenek żelaza czy mangan, i gotowe jest to barwne, podziemne dzieło sztuki, uznawane za największą jaskinię naciekową w Austrii.
Zupełnie inaczej, lecz nie mniej ujmująco, ukazuje się nam Schöcklkalk nieco później, jakby po drugiej stronie świata, na powierzchni górzystego regionu wokół Grazu.
Aksamitnie zielone łąki pokrywają malowniczo pofalowane wzgórza, a głęboko zielone lasy zdobią zbocza bardziej stromych stoków. Pierwsze żółte liście i czerwone winorośla obiecująco ozdabiają sielankowy obraz, a łaciate krowy rozkosznie pasą się, wkraczając w nadchodzącą jesień.
Że stolica Styrii ze swoim żwawym życiem, intensywną ofertą kulturalną i odpowiadającym temu natężeniem ruchu drogowym znajduje się zaledwie 10–20 minut jazdy samochodem stąd — trudno w to uwierzyć, gdy jedzie się rowerem przez przedgórza i wzdłuż północnych i południowych zboczy Schöckl po odludnych drogach i pozwala wzrokowi błądzić po uroczych wioskach, soczystych łąkach z drzewami owocowymi, wiejsko-rolniczych strukturach i odległych górach.
Wokół kotliny Semriach
Bezpośrednio przy wejściu do jaskini wyruszamy pierwszego dnia — po mroźnym marszu przez wnętrze ziemi z ulgą witając późnoletnie ciepło i początkowy podjazd w kierunku Semriach. Dobre 30 kilometrów i 700 metrów przewyższenia powinny wystarczyć po dojeździe i zwiedzaniu jaskini.
Ledwie minęliśmy centrum z ładnym rynkiem głównym, na którym po powrocie warto koniecznie zrobić przerwę przy kawie, lodach lub pączku, ożywają wspomnienia z dzieciństwa: Tak jak kiedyś, także teraz Piet Hoyos zaprasza na wschodnim skraju miejscowości do swojej tradycyjnej stadniny koni islandzkich, aby na przyjaźnie potarganych, pięciogangowych koniach rozkoszować się szczęściem tego świata.
Przyroda i kultura z bliska
DNA północnego GrazuZ nieustannym widokiem na Schöckl najpierw, w falistej jeździe, zmierzamy w kierunku tylnej części miejskiej góry Grazu. Potem wspinamy się Glettstraße, przekraczając granicę 1000 m i jadąc wzdłuż północnego zbocza Schöckl.
Choć ten wąski pas asfaltu na początku wydaje się bardzo stromy, od Górnego Präbichl prowadzi on przez las w bardzo malowniczy sposób. Nic dziwnego, że równolegle do trasy Semriach o dość niepozornej nazwie "Nr. 738" przebiega tu także panoramiczna trasa rowerowa, niemal jeszcze romantyczniej określana skrótem "GU3". Jest tu wszystko: masyw Gleinalpe i jego przedgórza na zachodzie, Hochlantsch i Teichalm tuż przed naszymi oczami, dalej — zarysowane w lekko mglistym, niebieskawym niebie — kolejne szczyty Alp Lavanttalskich, Hochschwab, Hohe Veitsch i wiele innych gór, których nie wymieniamy, ale które możemy podziwiać.
Jedyną rzeczą, której tutaj na górze praktycznie nie ma, są pojazdy mechaniczne. To chyba jedna z przyczyn, dla których bynajmniej nie jesteśmy jedynymi rowerzystami korzystającymi ze słonecznego popołudnia na przejażdżkę po Grazer Bergland. Zwłaszcza na rowerach szosowych mijają nas co i rusz pojedynczy kolarze, pary, a nawet całe grupy.
Od Jägerwirt zjeżdżamy 100 metrów różnicy wysokości w dół, mając cały czas Schöckl za plecami, przez urocze wioski, skoszone łąki i przeżuwające bydło po lewej i prawej. Raz ma się wrażenie, że na tym płaskowyżu jest się jak na hali pasterskiej albo przynajmniej w rejonie górskich gospodarstw, innym razem zaś wsie i – niejednokrotnie – widok na Semriach świadczą o tym, że poza hodowlą krów i rolnictwem życie tu jak najbardziej istnieje.
Rechbergdorf wyznacza punkt, w którym jeszcze raz zmieniamy zarówno kierunek, jak i tempo. Południowo-zachodnim kursem szybko zjeżdżamy w dół do doliny Lurbach, zasilanego tutaj przez dziesiątki innych cieków, a potem czeka nas już tylko krótki podjazd wokół Eichberg.
A propos Lurbach: On wcale nie ginie, jak niegdyś sugerował styryjski dialekt: „kurz nach seinem Eintritt in die Höhle verloren, verlorn, verlurn.”
Zniknął raczej na około 72 godziny w głębinach Tanneben, by potem na drugim końcu groty, w pobliżu wejścia w Peggau, ponownie wypłynąć u źródła Hammerbach.
Podczas wezbrania potok wybiera jednak inną, o wiele szybszą drogę i potrzebuje zaledwie 12 godzin, by przetoczyć się przez masyw krasowy. Na stworzone przez człowieka rzeczy nie zważa: tak na przykład podczas powodzi stulecia w 1975 roku pod wodą aż po sufit znalazły się nie tylko pomieszczenia szynku i kasy u Schinnerlów. Ogromna, hucząca siła porwała też wszystkie ścieżki i instalacje, które do tej pory umożliwiały zorganizowane przejście przez jaskinię naciekową do Peggau i z powrotem.
Do źródeł!
Zdecydowanie spokojniejsza niż sceneria tamtego lipca sprzed 50 lat, drugiego dnia naszego weekendu w Grazu: Już od rana słońce nas rozgrzewa, gdy zbieramy swoje rzeczy na parkingu kolejki linowej Schöckl w St. Radegund. Ani śladu deszczu — patrząc w niebo i prognozy pogody — a wynik naszego wieczornego planowania trasy obiecuje urozmaiconą mieszankę energicznego zdobywania szczytu i szybkiej, toczącej się eksploracji terenu między Schöckl a Graz.
Towarzyszeni najlepszymi życzeniami życzliwych gospodarzy, po przyjemnym śniadaniu w Semriacherhof spakowaliśmy torby i objechaliśmy Kalkstock, aby trafić na drugą, właściwą „domową” stronę Schöckla.
Murradweg i Schöckl
Dwa kolarskie epicentra na północy regionu GrazuStolica kraju związkowego jest stąd zaledwie rzut kamieniem, a my znamy to miejsce, ten stok od dawna jako obszar startu i mety oraz plac zabaw Schöckl Trail Area, miejsce odbywania niejednego legendarnego wyścigu downhillowego, jak również teren ćwiczeń dla szkoleń z techniki jazdy i obozów freeride.
„Park motoryczny dla wszystkich” oferuje również dostosowane stanowiska treningowe dla osób na wózkach inwalidzkich przy górnej stacji całorocznej kolejki linowej, a kto nie chce zjeżdżać rowerem MTB, pieszo ani gondolą, może alternatywnie skorzystać z letniej kolejki saneczkowej o nazwie „Hexenexpress”.
To, co jednak dotąd umykało naszej uwadze: tutaj, na południowym stoku Schöckla, masyw wapienny także ujawnił ciekawe zjawiska związane z wodą. Leżąc na krystalicznym podłożu, na styku warstw skalnych wypływają źródła. W St. Radegund jest ich tak wiele, że — częściowo artystycznie obudowane i nazwane na cześć szlachetnych fundatorów, kuracjuszy oraz wybitnych lekarzy uzdrowiskowych XIX i XX wieku — wypełniają całe ścieżki tematyczne.
Czy na kąpiele według Kneippa, jako medytacyjny spacer leśny, czy wycieczkę w historię klimatycznego uzdrowiska: z punktu widzenia kolarza trzy oznaczone szlaki piesze prowadzące do łącznie 22 źródeł i innych atrakcji stanowią wspaniale wyciszające uzupełnienie pełnej wrażeń oferty aktywności na górze.
Szczyt Schöckl ...
Zastanawialiśmy się z wyprzedzeniem, na ile Schöckl Gipfelsturm — jak wiadomo także część serii maratonów Mountainbike Challenge — rzeczywiście nadaje się dla gravelbików. W końcu na drodze na szczyt, zwłaszcza w środkowej części, mocno telepie, co przy zjeździe może okazać się przynajmniej ekscytujące, a często uciążliwe dla człowieka i sprzętu.
Rzeczywiście, tam, gdzie przebiega też legendarny tor testowy Mercedesa G-Klasy firmy Magna, pod górę spływa niejeden pot, podczas gdy w dół nadgarstki i opony upominają o przewidującym wyborze linii. Ale fantastyczny widok wynagradza wiele, a jakby na pocieszenie, pośrodku natrafimy jeszcze na gładki, oszczędzający sprzęt asfalt.
Widok wynagradza wiele
Szturm na szczyt Schöckl: 800 metrów przewyższenia w środku — całkiem srogieOstatnie zakręty i metry przed zdobyciem szczytu przypominają prawdziwą prezentację Schöckla: tu czerwone gondole i srebrne skrzynie transportowe kolejki linowej, tam wszechobecne znaki i linie strefy trailowej, dalej pierwsze chatki, a w końcu prawdziwe domy, które zapraszają na postój i posiłek 1 445 m nad poziomem morza i 1 100 m nad Grazem, a dookoła rozpościera się wspaniała panorama.
Widok z Schöckla sięga przy dobrej widoczności od Triglava na granicy słoweńsko-włoskiej i Slemenu koło Zagrzebia, przez niziny Pannonii, po Wechsel, Rax i Hochschwab na północy oraz Stubalpe, Gleinalpe i Koralpe na zachodzie.
Nie mamy szczęścia, jeśli chodzi o dalekie widoki, za to wybór naszego miejsca odpoczynku wypadł o wiele lepiej: Halterhütte wygrywa spośród wielu zaangażowanych miejsc odpoczynku w rejonie szczytów dzięki swojskiemu charakterowi i nieco odosobnionemu położeniu. A gospodarze odwdzięczają się nam wyśmienitym gulaszem z grzybów, kaiserschmarrnem, ciastem z blachy i chlebem z serem.
… i Schöcklland
Rzadko uczęszczane drogi boczne, malownicze krajobrazy kulturowe, prawdziwe miejsca mocy
W drodze po SchöckllandzieW Lurgrotte jest zresztą niewiele mniej urozmaiconie: w świetle niezliczonych lamp LED wyłaniają się z ciemności ul i dzwon, bliźnięta i sosnowy las, spaghetti, liczne protezy, krzywa wieża i wiele innych.
Może, jak na końcu naszych rozważań, Lurhexe dlatego wygląda tak ponuro, ponieważ sama siedzi jak skamieniała w swojej skalnej ścianie i wie, że nigdy nie będzie mogła zobaczyć całego tego przepychu?
| Planowanie to wszystko |
| Cud wiecznej nocy |
| Wokół kotliny Semriach |
| Do źródeł! |
| Szczyt Schöckl ... |
| … i Schöcklland |







