BikeHotels Południowy Tyrol: 30 lat przewodnictwa rowerowego
02.09.25 08:47 2912025-09-02T08:47:00+02:00Text: Westsiders, NoMan (Przetłumaczone przez SI)Zdjęcia: Steineggerhof, Westsiders/Jens Vögele_Bikehotels SüdtirolTurystyka rowerowa dawniej i dziś. BikeHotels Południowego Tyrolu świętują 30 lat przewodnictwa rowerowego, a my wraz z Kurtem Reschem z Steineggerhof wspominamy początki.02.09.25 08:47 3032025-09-02T08:47:00+02:00BikeHotels Południowy Tyrol: 30 lat przewodnictwa rowerowego
02.09.25 08:47 3032025-09-02T08:47:00+02:00 Westsiders, NoMan (Przetłumaczone przez SI) Steineggerhof, Westsiders/Jens Vögele_Bikehotels SüdtirolTurystyka rowerowa dawniej i dziś. BikeHotels Południowego Tyrolu świętują 30 lat przewodnictwa rowerowego, a my wraz z Kurtem Reschem z Steineggerhof wspominamy początki.02.09.25 08:47 3032025-09-02T08:47:00+02:00To, co trzy dekady temu zaczęło się z czystej radości z jazdy na rowerze górskim, z pionierskiego ducha i odrobiny idealizmu, dziś jest wizytówką aktywnego wypoczynku w Południowym Tyrolu: BikeHotels Südtirol świętują 30 lat przewodnictwa rowerowego. Wspominamy z Kurtem Reschem, jednym z pionierów i współzałożycieli Południowotyrolskiego Stowarzyszenia Hotelarzy, początki w jego Steineggerhof.
Bio & BikeHotel w Eppan należy do członków założycieli istniejących od 1998 roku BikeHotels Südtirol i jest przykładem ducha, który łączy wszystkie obiekty członkowskie: pasji do jazdy na rowerze, głębokiego zakorzenienia w regionie i niezmordowanej woli oferowania gościom autentycznych doświadczeń na dwóch kółkach.
Na przykładzie Steineggerhofu widać, jak głęboka jest wiedza gospodarzy i jak dalekowzrocznie oraz z zaangażowaniem współtworzyli kulturę rowerową w Południowym Tyrolu – i do dziś ją kształtują.
„Kiedy coś sprawia taką radość, to chce się tym dzielić“, mówi szef hotelu Kurt Resch, wspominając swoją motywację do przyjmowania pierwszych gości rowerowych na początku lat 90. – w czasach, gdy kolejki linowe były tabu, a flowtraile były melodią przyszłości. Pierwsze trasy prowadziły przez drogi leśne i często kończyły się bezpośrednio w hotelowej kuchni – ponieważ Kurt był jednocześnie przewodnikiem rowerowym i kucharzem.
Współtwórca na czasie
Z pasją i wyczuciem przyszłych trendów BikeHotels Południowego Tyrolu od tamtej pory wyznaczają standardy: zatrudniali wykwalifikowanych przewodników, wcześnie reagowali na trendy technologiczne, takie jak rowery w pełnym zawieszeniu (Fullys), a później e-rowery, dostosowywali formaty wycieczek i wprowadzali własne szkolenia z profesjonalistami rowerowymi. W ten sposób proste hotele stały się prawdziwymi centrami kompetencji dla wakacji na rowerach górskich i e-rowerach, które od trzech dekad wspólnie z gośćmi przemierzają trasy.
Dziś turyści korzystają z tego wieloletniego doświadczenia w przewodnictwie. Niezależnie od tego, czy są fanami singletracków, rekreacyjnymi rowerzystami, czy rodzinami z dziećmi - BikeHotels Południowego Tyrolu oferują dopasowane wycieczki, indywidualną opiekę, treningi techniki jazdy oraz najnowocześniejszy sprzęt. Również pod względem infrastruktury członkowskie obiekty są na najwyższym poziomie: bezpieczne garaże rowerowe, warsztaty, myjnie oraz stacje ładowania akumulatorów należą do standardu.
"Jazda na rowerze to coś więcej niż sport - to styl życia", mówią zgodnie przedstawiciele założonego w 1998 roku stowarzyszenia. To uczucie BikeHotels Południowego Tyrolu dzielą ze swoimi gośćmi - z pasją, kompetencją i głębokim zrozumieniem potrzeb współczesnych rowerowych turystów, co pokazuje poniższy wywiad z Kurtem Reschem. Pionier opowiada w nim, jak wszystko się zaczęło, co go do dziś napędza i dlaczego przewodnictwo rowerowe zmieniło jego życie.
30 lat przewodnictwa rowerowego – Kurt Resch opowiada
Kurt, jesteś przewodnikiem rowerowym od ponad 30 lat – jak to się właściwie zaczęło?
(śmiech) Szczerze mówiąc? Dla mnie było jasne: jeśli jazda na rowerze sprawia mi tyle radości, to innym też się spodoba. Pomyślałem więc, dlaczego mieliby nie spędzać u nas wakacji? W 1994 roku zamieściliśmy nasze pierwsze ogłoszenie w magazynie BIKE. Rezultat: zero odzewu. Dopiero rok później pojawili się pierwsi rowerzyści.
Pamiętasz, kto to był?
Oczywiście! Nazywali się Achim i Sedat. To oni pokazali mi wtedy, co naprawdę znaczy jazda na rowerze – ani pod górę, ani w dół nie mogłem za nimi nadążyć. Ale cierpliwie na mnie czekali, prawdopodobnie dlatego, że nie wiedzieli, gdzie mają jechać. Obaj stali się moimi dobrymi przyjaciółmi, do dziś mamy kontakt.
A jak toczyła się historia dalej?
Liczba rowerzystów podwajała się lub potrajała prawie każdego roku. Jasne, jeśli zaczynasz z dwoma rowerzystami, potrzeba kilku lat, żeby to zaczęło się opłacać.
Jak na początku wyglądały typowe trasy?
Zupełnie inaczej niż dziś. Rowery w latach 90. były dopiero na początku swojej ewolucji. Trudnych szlaków prawie nikt nie mógł przejechać, za to pokonywaliśmy mega długie trasy z dużą ilością przewyższeń. Kolejki linowe były źle widziane, a shuttle nie istniały. Nasze trasy miały często od 50 do 90 km i od 1.200 do 2.000 m przewyższeń – to automatycznie eliminowało słabszych. Tylko rowerzyści z naprawdę dobrą kondycją do nas dołączali.
Hasło technika: jak to wtedy wyglądało?
Właśnie pojawiały się pierwsze amortyzatory, jak Manitou z 2,5 cm skoku. Myśleliśmy wtedy: 8 cm skoku? Kto tego potrzebuje? No cóż, stało się inaczej. Z większym skokiem mogliśmy w końcu pokonywać technicznie trudne szlaki. Wtedy też przemianowaliśmy nasze trasy na „Singletrailtouren” i wyspecjalizowaliśmy się.
Byłeś nie tylko przewodnikiem, ale również kucharzem, prawda?
Zgadza się. Byłem szefem kuchni i przewodnikiem w jednej osobie. Mięso często przygotowywałem dzień wcześniej i omawiałem z moją współpracownicą, co należy zrobić. Gdy wracałem z wycieczki, często bez przebierania się od razu szedłem do kuchni. Miałem wtedy dwadzieścia kilka lat, wtedy to było możliwe. Dziś? Nie do pomyślenia.
Jak powstały BikeHotels Południowy Tyrol?
W magazynach widziałem innych Południowotyrolczyków, którzy również reklamowali się dla rowerzystów – Armina z Traminerhof, czy Georga z Hotelu Dolomiten. Pomyślałem sobie: jeśli połączymy siły, możemy wykupić większe ogłoszenia. Tak w 1998 roku powstały BikeHotels Południowy Tyrol.
Jak rozwinął się Twój zespół?
W pewnym momencie osiągnąłem swoje granice, łącząc jazdę na rowerze i gotowanie. W 2004 roku mieliśmy naszego pierwszego przewodnika rowerowego, Christopha. Później dołączyli Dieter, Martin, Alex, Patrick i Hansjörg. Mój wujek Peter również pomagał, często działaliśmy w trzech grupach jednocześnie.
Jakie było twoje najbardziej zwariowane przeżycie z gośćmi?
(śmiech) Było ich wiele! Raz spotkali się u nas Urs, Norbert i Klaus, którzy poznali się tutaj pod koniec lat 90. Klaus potajemnie włożył wtedy Ursowi duży kamień do plecaka – dopiero w hotelu Urs zorientował się, dlaczego jego plecak był taki ciężki. Złość i śmiech były wtedy bardzo blisko siebie.
A jak rozwinęła się sytuacja z rowerami elektrycznymi?
W 2011 roku mieliśmy okazję przetestować pierwszy prototyp roweru elektrycznego od Thömus. Dieter i ja pojechaliśmy na nim i później mieliśmy szeroki uśmiech na twarzy. Wtedy wiedzieliśmy: to jest przyszłość. Na początku jednak wielu rowerzystów nie chciało tego spróbować, prawie się tego wstydzili. A na Facebooku musiałem wtedy wysłuchać wielu komentarzy. Dzisiaj większość krytyków z tamtego czasu sama jeździ na rowerach elektrycznych – moja satysfakcja jest ogromna.
Jak wygląda wasza codzienność w prowadzeniu wycieczek?
Grupy docelowe się zmieniły: rodziny, rowerzyści turystyczni i początkujący stali się bardzo ważni. Nasi przewodnicy często organizują wycieczki po leśnych drogach i ścieżkach lub prowadzą kursy techniki jazdy dla początkujących. Oczywiście, miłośnicy szlaków również znajdą coś dla siebie. Dzięki rowerom elektrycznym praktycznie nie potrzebujemy już shuttle busów – prawie wszystkie wycieczki zaczynają się bezpośrednio z hotelu.
Kurt, na koniec: Co to wszystko dla Ciebie znaczy?
Ach, to jest moje życie. Bez rowerów z pewnością nie byłbym dziś w tym miejscu, w którym jestem. A kiedy widzę, ile tu powstało przyjaźni, to wiem, że to wszystko miało sens.




